czwartek, 10 luty 2011 20:12

Krótka historia Małej Orkiestry Wielkiej Pomocy

Jak to się zaczęło?

MOWP koncertowała po raz pierwszy dla Patryka Wieczorka. Chory na mukowiscydozę chłopiec miał wtedy 2,5 roku. 7 lutego 2009 na scenie OCK zaśpiewał Marek Piekarczyk (TSA), a zagrali m. in. Paweł Mąciwoda (Scorpions) i Joachim Mencel. Tamtej soboty Orkiestra zebrała ponad 7 tysięcy złotych. Ma też na pewno duży udział w kilkudziesięciu tysiącach złotych przekazanych Patrykowi, jako 1% podatku. Pomysłodawcą, organizatorem i szefem Koncertu Dla Patryka był Albert Bartosz.

Niespełna rok po pierwszym występie Orkiestry, 8 stycznia 2010 roku, u Igora, czteroletniego syna Alberta i Moniki, wykryto złośliwy nowotwór. Pierwsi z pomocą pospieszyli rodzice koleżanek i kolegów Igora. Jeszcze w styczniu dzieciaki z Przedszkola nr 16 wystawiły jasełka w kościele pw. św. Maksymiliana i modliły się w intencji chłopca. Zbierały też pieniądze na jego leczenie. Również w styczniu Marcin Boiński, bez którego nie byłoby Koncertu dla Patryka, zbiera znajomych. Organizacja jest nieformalna, ale sprawna. Jej robocza nazwa już istnieje, bo Albert wymyślił ją rok wcześniej - Mała Orkiestra Wielkiej Pomocy.

4 lutego koncert w B-AZYLU – (mnie się wydaje, że najpierw był koncert w Układzie, ale może się mylę) pierwsza z kilkudziesięciu imprez dla Igorka. Niedługo oświęcimianie zobaczą i usłyszą pierwsze efekty działań Leszka Szustera. Ich przygotowanie wymagało więcej czasu. Najważniejsze to koncert Urszuli Dudziak w MDSM i Grzegorza Turnaua w Szkole Muzycznej. Orkiestra się rozkręca. Pod koniec kwietnia w Chełmku Turniej Piłki Ręcznej prowadzi Marzena Rogalska, a w OCK koncertuje Feel. Albert Bartosz jest na każdej imprezie, bez względu na to, czy bierze w niej udział kilka, czy kilkaset osób. Dziękuje i opowiada, o stanie zdrowia Igorka. Trwa chemioterapia, później - radioterapia. Monika Bartosz spędza z Igorem długie dni i tygodnie w szpitalu. Jeszcze w czerwcu Albert postanawia założyć fundację. " Kiedy już mój syn wyzdrowieje, będzie można pomóc innym dzieciom". 20 sierpnia 2010 roku słowo staje się ciałem. Bartoszowie ślą SMS-y: "(sms z Freiburga) Wygraliśmy!!!"

A Mała Orkiestra Wielkiej Pomocy?

Zebrała sporo doświadczeń i trochę kasy. Będzie grać.

Dziękujemy Ci, że tu jesteś.

Dziękujemy, że pomagasz.

I dziękujemy Jurkowi Owsiakowi za inspirację.

Jeżeli nudzi Cię życie tylko dla siebie, skontaktuj się z nami. To naprawdę nie jest trudne:)

Jak to działa?

Już w pierwszym stadium leczenia Igorka Bartosza lekarze mówili o konieczności przeprowadzenia operacji. Finalnie okazało się , że martwe resztki guza, które standardowo się usuwa, pozostały oplecione wokół prawej tętnicy szyjnej i to w taki sposób, że wycięcie ich jest w zasadzie niemożliwe. Wobec faktu, że badanie PET wykazało iż w organizmie Igorka nie ma żywych komórek nowotworowych, a ingerencja w martwe byłaby bardzo ryzykowna, trzy niezależne konsylia stwierdziły, iż najlepiej będzie stan taki pozostawić. Niemniej, jeśli guz zacząłby rosnąć, operacja będzie potrzebna, jako ratująca życie.

Taka sytuacja powoduje, (trzeba pamiętać że nie można było jej przewidzieć) że pieniądze zebrane na operację, być może nie zostaną na ten cel wykorzystane. Tego jednak pewnym być nijak nie można. Wobec powyższego, powołując do życia Fundację „Mała Orkiestra Wielkiej Pomocy", jej twórcy postanowili w tej kwestii, co następuje:

- w ciągu pół roku, wolontariusze fundacji będą pomagali jednemu dziecku. Pomoc ta będzie skonstruowana tak, że przeprowadzane będą zbiórki pieniędzy, na zakup jakiejś konkretnej rzeczy (jak kamizelka dla Dawida Skowyry) a brakującą kwotę uzupełni się z konta Igora. Taka organizacja powoduje, że z jednej strony dla Igorka cały czas są zabezpieczone środki na ewentualną operację, a z drugiej, środki stopniowo przekazywane są również innym dzieciom. Oczywiście z czasem, kiedy bezpieczeństwo małego Bartosza będzie coraz większe, finanse będą przekazywane w coraz większym stopniu. Ostatecznie, wszystkie pieniądze zebrane na leczenie chorego Igorka, trafią do innych chorych dzieci. Wydaje nam się, że jest to wyjście najrozsądniejsze z możliwych, jeśli jednak uważacie, że można ten system udoskonalić, jesteśmy otwarci na sugestie.

Należy tu zaznaczyć, że pieniądze z konta Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą" można wydawać na LECZENIE I REHABILITACJĘ. Pozostają one na tym koncie i ich właścicielem de facto jest fundacja a rodzice dziecka tylko „operatorem" wydatków na bardzo określone rzeczy.

Nasze motto.

„Ludzie są nierozumni, nielogiczni, samolubni.

Kochaj ich mimo wszystko.

Jeśli czynisz dobro, oskarżą cię o egocentryzm.

Czyń dobro mimo wszystko.

Jeśli odnosisz sukcesy, zyskujesz fałszywych przyjaciół

i prawdziwych wrogów.

Odnoś sukcesy mimo wszystko.

To, co budujesz latami, może runąć w ciągu jednej nocy.

Buduj mimo wszystko.

Ludzie w gruncie rzeczy potrzebują twojej pomocy,

mogą cię jednak zaatakować, gdy im pomagasz.

Pomagaj mimo wszystko.

Dając światu najlepsze, co posiadasz, otrzymujesz ciosy.

Dawaj światu najlepsze, co posiadasz mimo wszystko."

/Matka Teresa z Kalkuty/

Nasze zasady.

  • Pomagamy w jednym czasie, jednemu dziecku. Postępujemy tak, gdyż boimy się sytuacji, kiedy nasze działania się rozmyją i próbując pomagać wszystkim, finalnie nie pomożemy nikomu.
  • Pomagamy dzieciom z Powiatu Oświęcimskiego. Po to, aby łatwo można było kontrolować zebrane pieniądze aby dla ofiarodawców był to ktoś bliski, być może sąsiad lub znajomy.
  • Nie wyręczamy rodziców, a tylko im pomagamy. Ważny jest udział mamy i taty w pomocy dziecku, bo to oni muszą nieść na sobie ciężar odpowiedzialności za swoje potomstwo.
  • Współpraca z naszą fundacją rodzice rozpoczynają od odpisania specjalnej umowy, określającej wyżej wymienione warunki i nadającej ich dziecku status naszego podopiecznego.
  • Rodzice dziecka cedują na Fundację prawa do medialnego wykorzystania wizerunku ich dziecka. Jest to element niezbędny dla utrzymania właściwych relacji z mediami.
Czytany 9057 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 14 kwiecień 2014 21:44